Tuż przed końcem roku akademickiego, postanowiliśmy wybrać się w Alpy, aby spróbować rozpocząć sezon letni zdobyciem szczytów oscylujących w granicach 3 tysięcy metrów. Wybór pasma górskiego padł na Alpy Lechtalskie i szczyty: Gatschkopf (2945m n.p.m.) oraz Parseierspitze (3036m n.p.m.).

W czwartek wieczorem spotkaliśmy się pod Kauflandem i stamtąd, w 9 osób i 2 auta wyruszyliśmy w stronę Austrii. Na miejsce – parking w miejscowości Grins – dotarliśmy z samego rana. Po szybkim przepaku i śniadaniu ruszyliśmy w stronę schroniska Augsburger Hutte.

C:\Users\answe\Desktop\IMG_20180615_082921331_HDR.jpg IMG_20180615_082928073.jpg

Alpy przywitały nas zapierającymi dech w piersiach widokami. Słoneczna pogoda i brak ludzi wokół sprawiły, że rozkoszowanie się widokami było jeszcze wspanialsze. Po drodze do schronu mieliśmy okazję mijać pasące się na zboczu gór konie i owce, podziwiać bogatą florę, malownicze strumienie i piękne okoliczne granie.

 

 

Około godziny 13 dotarliśmy do schronu. Zachwycił nas on swoją przestronnością, czystością i bogatym wyposażeniem. Oprócz standardowych łóżek można było znaleźć tam również materace i poduszki do każdego miejsca leżącego. Resztę dnia spędziliśmy na odpoczynku przed atakiem szczytowym dnia następnego.

C:\Users\answe\Desktop\IMG_0570.JPG IMG_0596.JPG

Sobota powitała nas również słońcem i doskonałą pogodą. Cały niepotrzebny sprzęt pozostawiliśmy w schronie, by na górę ruszyć już z lekkimi plecakami. Uzbrojeni w kaski, czekany oraz raki poszliśmy więc zdobywać pierwszy z zaplanowanych szczytów, Gatschkopf.

Bez większego trudu udało nam się całą ekipą dotrzeć na szczyt. Po obowiązkowej kontemplacji cudownych widoków wokół i zrobieniu zdjęcia z flagą Olimpu, ruszyliśmy w stronę Parseierpitze – naszego głównego celu tego wyjazdu.

IMG_6611.JPG

Problemy ze zdobyciem trzytysięcznika pojawiły się już na samym początku – na szczyt nie prowadził właściwie porządnie wytyczony szlak. Pierwsza część drogi była więc próbą odnalezienia najlepszego sposobu na dostanie się w miejsce, gdzie szlak był już jasno oznaczony. Aga jednak nie odpuściła i w pojedynkę szukała odpowiedniej ścieżki. Z pomocą na szczęście przyszła nam para turystów, którzy bez większych problemów natrafili na szlak i wskazali nam miejsce, gdzie się zaczynał.

C:\Users\answe\Desktop\IMG_6552.JPG IMG_6622.JPG

Niewielka szerokość szlaku sprawiła, że grupa mocno się rozciągnęła. Chłodna analiza sytuacji sprawiła, że zamykający grupę Marek z Bartkiem postanowili zrezygnować z dalszej wspinaczki i poczekać na resztę towarzyszy u podnóża góry. Osypujące się kamienie, duża stromość góry oraz niepewność stawianych kroków niedługo później wyeliminowały następne trzy osoby z próby podjęcia ataku szczytowego. Ostatecznie więc na sam szczyt dotarła jedynie połowa ekipy w składzie: Pani Prezes Agnieszka, przyszli prezesi Adi i Karo oraz wiceprezes SKT Bartek.

Po szybkiej sesji zdjęciowej i krótkim odpoczynku, całej ekipie udało się dotrzeć bezpiecznie na dół. Stamtąd już całą grupą wróciliśmy do schronu, gdzie mogliśmy odpocząć po aktywnym dniu.

W niedzielę rano zjedliśmy śniadanie i rozkoszując się jeszcze ostatnimi alpejskimi widokami, zeszliśmy do samochodów. Z żalem opuściliśmy piękne austriackie krajobrazy i udaliśmy się w kierunku Wrocławia.

C:\Users\answe\Desktop\IMG_6709.JPG

 

Dodaj komentarz