W drugi weekend grudnia 2017 r pojechaliśmy w zasypane śniegiem Karkonosze świętować XX-lecie powstania naszego klubu. Gościło nas schronisko Szrenica, a wszystko zorganizowała nasza nieoceniona prezes Agnieszka, za co jej serdecznie dziękujemy! 🙂


Część osób przyjechała już w piątek, by przy blasku czołówek, trzeszczeniu śniegu i wiejącemu wstręciuchowi osiągnąć zacną wysokość 1 362 m npm grubo przed północą. Po rozdzieleniu części pokoi, nastąpiło przygotowanie do… nie, nie spania, tylko szukania miejsca na integrację 😉 Naturalny wybór padł na pokój największy i najbardziej schowany w zakamarkach schroniska – pokój 16-osobowy. Dzięki DJ Markowi, była nawet kolorowa kula dyskotekowa i głośniki, z których płynęły rytmy wszelakie. Następnego dnia był ambitny plan wyjścia w góry i oficjalne obchody rocznicowe, dlatego rozsądek podpowiadał, aby większy procent sił zachować na dzień kolejny 🙂


Sobota niestety nie przywitała nas pięknymi widokami, ale za to radością na twarzach i z takim nastawieniem oddaliśmy się mroźnej otchłani, wiejącej śniegiem prosto w oczy i zaspom po kolana. Trasa na mapie wydawała się łatwa i krótka, ale warunki to zweryfikowały. Dzięki znajomości oznaczeń szlaków zimą oraz GPS, trasa wydłużyła się tylko o jeden niezaplanowany kilometr, ale za to o kilka ładnych godzin. Przez ostatni odcinek torowaliśmy, tzn Bartek torował, drogę w sypkim śniegu, już po zmroku, gdzie zapadaliśmy się czasem po pas z utęsknieniem wypatrując świateł schroniska. Na szczęście jesteśmy niezłomnymi członkami elitarnej grupy i poradziliśmy sobie i z takimi przeciwnościami natury, hartując nasze charaktery i siłę woli.

 


Na obchody ludzie zjeżdżali się jeszcze całą sobotę, tak jak im obowiązki pozwalały, a miało się co zjeżdżać, bo przewidzianych uczestników było aż osiemdziesięciu! Wśród nich cały przekrój społeczny – jak na dwadzieścia lat działalności przystało. Licznie stawili się zarówno nowi członkowie, jak i ci, którzy uczestniczyli w zakładaniu klubu. Olimp doczekał się też kilku małżeństw, gromadki dzieci i psów, które również uczestniczyły w naszym święcie. Zaproszeni byli oczywiście wszyscy dotychczasowi prezesi stowarzyszenia i to oni umilali nam wieczór opowieściami z lat swojego dowodzenia. Było przezabawnie, sentymentalnie i z pasją. Widać było różnice między nimi, ale łączyła ich wszystkich miłość do gór, o których z pasją opowiadali, wspominając dawne wyjazdy, ludzi, przygody i zebrane doświadczenie. W takich właśnie okolicznościach zastała nas głęboka noc, a niektórych nawet i poranek, dlatego niedziela była dniem na rozkoszowanie się jajecznicą na śniadanie i powrotami do domu, bo i aura na zewnątrz nie zachęcała, a wręcz uniemożliwiała wykonanie bardziej ambitnego planu.


 

 

 

 

 

 

 

 

 


Dwadzieścia lat minęło, jak jeden dzień… można by sparafrazować piosenkę Andrzeja Rosiewicza. Życzmy sobie, aby Olimp nadal jednoczył pasjonatów gór, zarażał tą pasją nieuświadomionych i działał tak jak teraz: wśród ludzi i dla ludzi 🙂

Do zobaczenia na kolejnych wyjazdach!

Gosia Kozłowska

 

Dodaj komentarz