Wakacje nie muszą być nudne… mogą być pełne przeżyć!

Jak na klub Olimp przystało, nawet w wakacje nie tracimy czasu, tylko poszukujemy nowych doświadczeń i przygód. Te, dla niektórych osób były naprawdę wyjątkowe… wejście na 3510m n.p.m. czy przejście Tatr, Orlej Perci to nie lada wyczyn. Jako Prezes klubu górskiego Olimp, miałam niezmierną przyjemność poprowadzić każdą z tych wypraw. Każdy wyjazd uczy mnie czegoś nowego, a najbardziej odpowiedzialności i rozsądku. Biorąc ze sobą nowicjuszy czuję podwójną odpowiedzialność, dlaczego? Oni nie wiedzą co ich czeka. Zaufali mi, a ja jako osoba z trochę większym doświadczeniem od nich muszę poprowadzić wyprawę tak, by była jak najbardziej bezpieczna, a zarazem pełna wrażeń.

Rozpoczęło się od wyjazdu na Orlą Perć, warunki zapowiadały się dobre. Noc pod gołym niebem z poczuciem mroziku na twarzy daje naprawdę wiele emocji. Przejście w jeden dzień całej Orlej Perci daje w kość… ale po to żyje człowiek! Wschód słońca, wspinaczka po skałach, skoki nad przepaściami, niezwykłe widoki zapierające dech w piersiach, rozpalające słońce i ludzie z tą samą pasją – miłością do gór. Wyprawa ta pokazała również, jak ważne jest dobre przygotowanie – nawet latem. Na tereny, w których występuje zagrożenie spadających kamieni zawsze trzeba pamiętać o kasku wspinaczkowym i gdyby nie on, nie wiem jak dalej potoczyłyby się nasze losy. Wyjazd ten pokazał, jak ważne jest dobre przygotowanie zarówno pod względem sprzętu jak i odpowiedniej kondycji.

Wyjazd w Alpy na Hochfeiler (3510m n.p.m.) okazał się niezwykle szokujący pod względem warunków pogodowych. Mieliśmy środek lata, a my poczuliśmy w pełni zimę! W nocy przed naszym wyjściem na szczyt spadł świeży śnieg. Jako dobrze przygotowani, mieliśmy ze sobą sprzęt wysokogórski: raki i kask, które okazały się niezbędne. Warunki były idealne: śnieg, słońce, lekki wiaterek i chmury, które tworzyły przepiękny krajobraz. Mieliśmy okazję wytyczyć własny szlak na podstawie obserwacji. Wysokość co niektórym również dała się we znaki, jednak motto ‘Ograniczenia są tylko w naszych głowach’ szybko przekonało do stawiania kolejnych kroków. Po tej wyprawie czułam ogromną satysfakcję nie ze zdobycia kolejnego szczytu, lecz wytworzonej relacji między nami oraz wzajemnej pomocy, szacunku i współpracy.

 

 

 

Na ostatnie dni wolnego, postanowiliśmy jeszcze raz odwiedzić nasze Polskie Tatry. Z racji panujących trudnych warunków: wiatru halnego i ciężkich opadów deszczu, wybraliśmy Tatry Zachodnie. Za cel obraliśmy zrobienie prawie całej grani Tatr Zachodnich. Początek wyprawy przebiegał z promieniami słońca rzutującymi na otaczający nas krajobraz gór. Jednak po paru godzinach doświadczyliśmy załamania pogody. Wiatr powyżej 70km/h potrafił zwalić z nóg, a widok zbliżającej się burzy zaliczając już ostatni szczyt graniowy potrafił wzbudzić napięcie. Wyprawa ta pokazała nam walkę z własnymi słabościami, walkę o każdy następny krok naprzód.

Wyprawy górskie dostarczają niezapomnianych wrażeń. Najważniejszy jest rozsądek, odpowiednie przygotowanie i podejmowanie odpowiedzialnych decyzji dostosowanych do umiejętności grupy i panujących warunków. W górach uczymy się wzajemnych relacji między sobą, zaufania, wzajemnej pomocy. To co się dzieje na górze nigdy nie zostaje zapomniane.

Prezes klubu górskiego Olimp

Agnieszka Wojtysiak

Dodaj komentarz